 |
pierwszy i drugi dzień
Wyl±dowali¶my 10-go sierpnia w Kotlinie Kłodzkiej (Glatzer Kessel). nasze lokum znajdowało się dokładnie pomiędzy końcem Nowej Bystrzycy (Neu Weistritz) a Spalonej (Brand). Pierwszego dnia po prostu się rozpakowali¶my i rozejrzeli¶my po nowym lokum.
Drugiego dnia wybrali¶my się na wycieczkę. Poszli¶my w kierunku Spalonej, gdzie przy wyci±gu skręcili¶my na zielony szlak. Doszli¶my nim do Fortu Wilhelma (Fort Wilhelm), sk±d odbili¶my w prawo na żółty szlak na Zalesie (Spätenwalde). Wyszli¶my przy fabryce papieru w Starej Bystrzycy (Alt Weistritz) i wrócili¶my drog± do domu.
Na pocz±tku pogoda nas nie rozpieszczała, ale potem było ok :)
|
 |
dzień trzeci
Marszruta z poprzedniego dnia dała nam się we znaki, poza tym pogoda była nie ciekawa, więc się wybrali¶my na przejażdżkę do Czech. Po drodze trafilismy pomnik upamiętniaj±cy Odsiecz Wiedeńsk± oraz obejrzeli¶my sobie resztki dworu w Różance (Rosenthal).
W tej wsi w trakcie fotografowania figur mieli¶my przyjemno¶ć poznać również okolicznych "opiekunów" kurhanów. Po stronie czeskiej wzdłóż Sudetów znajduje się system bunkrów, fortów i twierdz zbudowanych przezd 1938 rokiem.
Z racji mojego skrzywienia w tym kierunku wybali¶my się co¶ zobaczyć.
Odwiedzili¶my Twierdzę Hanićka oraz zespół bunkrów między Mladkovem a Lichkovem. |
 |
dzień czwarty
Tego dnia zaplanowali¶my wyprawę na Wielk± Sowę (Heue Eule). Przez Kłodzko (Glatz), Now± Rudę (Neurode)oraz Sokolec(Falkenberg)zatrzymali¶my się na parkingu przy ostrym zakręcie w kierunku Rzeczki(Schlesisch Falkenberg). Chcieli¶my pój¶ć zielonym szlakiem w górę ale go jako¶ nie znaleĽli¶my;) Tak więc poszli¶my w kierunku wyci±gu i
uderzyli¶my czerwonym pod górę w kierunku schroniska Orzeł (Eulenkoppenbaude), koszmarne podej¶cie. Potem szli¶my do schroniska Sowa - Eulenbaude. St±d już był tylko kawałek do wieży na Wielkiej Sowie.
Z góry zeszli¶my czerwonym szlakiem do KoĽlego Siodła a potem zielonym do Sokolca pod górę do parkingu :) Przy okazji trafilismy w Ludwikowicach Kłodzkich (Ludwigsdorf) ko¶ciół, który stoi zaniedbany i chyba służył za jaki¶ magazyn. |
 |
dzień pi±ty
Pojechali¶my na Szczeliniec (Große Heuscheuer). Wielkim fartem udało się znaleĽć parking w Karłowie (Karlsberg) i z buta pod górę. A tam... stragany, mydło i powidło. Turystów masa, koszmar. Na samym Szczelińcu czułem sie jak na japońskiej wycieczce... Po "zaliczeniu" góry poszli¶my żółtym szlakiem w kierunku Pasterki (Passendorf))a następnie zielonym w kierunku Błędnych Skał (Wilden Löcher). Czas nas sciskał niemiłosiernie więc darowali¶my sobie "bł±dzenie"
i przy kasie skręcili¶my na czerwony szlak przez Lisi Grzbiet do Karłowa. |
 |
dzień szósty
Dzień potraktowali¶my lajtowo. Pojechali¶my by obejrzeć sobie ruiny zamku Szczerba (Schnallenstein), znajduj±ce się między Gniewoszowem (Seitendorf) a Różank± (Rosenthal), a następnie poszli¶my zobaczyć Jaskinię Soln±. Po drodze udało nam się trafić zarombiste kozy :)
Wrócilismy do naszego domku, zostawili¶my Koksa i pojechali¶my do Spalonej na pstr±gi, gdzie Lidzia wykazała sie znacznym talentem wędkarskim :) |
 |
dzień siódmy
Dzi¶ odbieramy Kubackiego w Zieleńcu (Grunwald). Aby nie marnować dnia pojechali¶my w tamte okolice połazić. Z samego rana za¶ zrobili¶my foty małej, kilkudniowej, brykaj±cej jak Tygrysek owieczce ze stada naszych gospodarzy.
Przed Zieleńcem odbili¶my na mał± jednokierunkow± drogę i zaparkowali¶my na parkingu pod Torfowiskiem, sk±d oszli¶my zielonym szlakiem.
Potem szli¶my szlakiem w kierunku Pokrzywna (Nesselgrund) i odbili¶my na czarny rowerowy w kierunku Duszników (Bad Reinerz). Doszli¶my do drogi Justyny i spokojnie wrócilismy do samochodu. Odebrali¶my młodego i wracali¶my do Spalonej. |
 |
dzień ósmy
Lidzia zaplanowała dla nas dzień ekstremalny :) Najpierw zaliczyli¶my Skalisko - tyrolka i takie tam cuda zorganizowane w kamieniołomie przy kopalni w Złotym Stoku (Reichenstein). Najfajniejszy jest zjazd 430 metrów nad kamieniołomem :)
Potem zaliczyli¶my spływ w zalanej sztolni kopalni w Złotym Stoku. Ale przyznam to już zadna rewelacja. Je¶li bedziecie mieli wybów to wybierzcie standardow± wycieczkę lub jesli chcecie spływ w sztolni to udajcie się do Kompleksu Włodarz w Górach Sowich. |
 |
dzień dziewi±ty
Wypad do Włodarza. Dojechali¶my do Walimia (Wüstewaltersdorf)i zaparkowalismy na parkingu przy sztolni. Nastepnie przez miejscowo¶ć, czarnym szlakiem, poszli¶my w kierunku Włodarza. Na wycieczkę do sztolni poszedłem razem z Kub±. Byli¶my razem z Koksem, a on niestety nie mógł wej¶ć do ¶rodka. Tak więc Lidzia została z pieskiem przed sztolni± i czekała na nas.
Wycieczka była dwuetapowa. Najpierw normalna trasa a potem spływ, w tym do największej sztolni. Tutaj przewodnik mówił bardzo ciekawie. Następnie wrócili¶my drog± nad Włodarzem w kierunku wsi Grz±dki (Grund)i czarnym szlakiem wrócili¶my do samochodu.
Wracaj±c zrobiłem fotki wiaduktów kolejowych w Ludwikowicach Kłodzkich(Ludwigsdorf). |
 |
dzień dziesi±ty
Z racji tego, że pod dachem miałem parę koszmarnych spiochów musieli¶my zaplanować jak±¶ lżejsz± wycieczkę. Poszli¶my skrótem do schroniska Jagodne. Następnie poszli¶my niebieskim szlakiem na Sasin (Kohlberg), Sasankę (Stephansberg) i Jagodn± (Heidelberg) a wrócili¶my żółtym do schroniska.
W drodze powrotnej odbyło sie grzybowe, dzikie szaleństwo. Lidzia trafiła kilka olbrzymich prawdziwków. |
 |
dzień jedenasty
Atak spawacza czyli ¦nieżnik. Dojechali¶my do parkingu przy wyci±gu w Siennej (Heudorf). Wjechali¶my na Czarn± Górę (Schwarzberg)i z tamt±d czerwonym szlakiem poleĽli¶my o schroniska pod ¦nieżnikiem. W schronisku waln±li¶my piwko :) pomidorówkę a Kuba dodatkowo zarombist± szarlotkę :)
Ze schroniska odbyli¶my martyrologiczny marsz na szczyt. tepmperaturka 30 c w cieniu, którego tam nie było a my w pocie czoła na górę. Ze ¦nieżnika zeszli¶my do Kletna (Klessengrund)i następnie droga do Janowej Góry (Johanesberg)i Siennej(Heudorf). Samochód i zasłużony powrót :) |
 |
dzień dwunasty
Dzisiaj zwiedzamy. Ostatni dzień. Z racji mojej innej wkrętki odwiedzilismy w Kłodzku cmentarz żydowski, a następnie pojechali¶my do Bystrzycy Kłodzkiej (Habelschwerdt).
Wróciwszy do domu machneli¶my jeszcze fotę indyczej rodzince, która każdego dnia wędrowała stokiem przy naszym domku. Skład rodziny : dwie duże indyczki, dwa maleństwa i ... perliczka.
Poza tym gospodarz miał jeszcze jeden ciekawy okaz. Owca, która nie chodziła z owcami tylko z ...kurami. |